Złota era 16 bitów – narodziny legendy
Super Nintendo Entertainment System (SNES), znane w Japonii jako Super Famicom, to konsola, która zdefiniowała lata 90. w świecie gier wideo. Wydana w 1990 roku w Japonii i w kolejnych latach na reszcie świata, była odpowiedzią Nintendo na rosnącą popularność 16-bitowej Segi Mega Drive. Urządzenie zachwycało zaawansowaną jak na tamte czasy grafiką z imponującą paletą 32 tysięcy kolorów oraz czystym, samplowanym dźwiękiem, który zawdzięczamy układowi zaprojektowanemu przez inżyniera Sony, Kena Kutaragiego – późniejszego ojca PlayStation.
Kilka ciekawostek ze świata SNES-a
Jednym z najciekawszych osiągnięć technologicznych tej konsoli był układ znany jako Mode 7. Pozwalał on na sprzętowe skalowanie i obracanie jednej z warstw tła, co dawało niezwykle przekonujące złudzenie przestrzeni 3D – to właśnie dzięki niemu gry takie jak Super Mario Kart czy F-Zero wyglądały tak fenomenalnie. Co więcej, w przeciwieństwie do wielu dzisiejszych sprzętów, SNES nie opierał się wyłącznie na mocy wbudowanych podzespołów. Wiele gier (np. legendarne Star Fox) posiadało w samym kartridżu dodatkowe koprocesory (jak chip Super FX), które wielokrotnie zwiększały moc obliczeniową konsoli, umożliwiając generowanie trójwymiarowych poligonów.
Mroczna strona importu – wyschnięte kondensatory
Coraz więcej entuzjastów retro decyduje się na sprowadzanie konsol Super Famicom bezpośrednio z Japonii. Kuszą one pięknym, kultowym designem i relatywnie niską ceną, jednak sprzęt ten ma już ponad trzy dekady i boryka się ze schorzeniami wieku podeszłego. Najczęstszą usterką, na jaką natrafiają nowi nabywcy, są wyschnięte i nierzadko wylane kondensatory elektrolityczne (w obudowach SMD) na płycie głównej. Problem ten dotyka zwłaszcza modeli z wczesnych lat produkcji i z reguły obejmuje sekcję odpowiadającą za tor wideo (grafiki) oraz zasilanie.

Jak rozpoznać tę awarię? Objawia się to zazwyczaj tragicznie zsynchronizowanym obrazem. Ekran może falować, obraz "lata" w pionie lub jest drastycznie poprzesuwany w osi X. Czasami ekran pozostaje całkowicie czarny, a z telewizora dobiega jedynie sam dźwięk (lub w ogóle brakuje sygnału audio i wideo). Nie oznacza to jednak natychmiastowej śmierci konsoli – to po prostu objaw utraty pojemności kondensatorów filtrujących, przez co układy generujące sygnał AV nie dostają stabilnego napięcia. Zlekceważenie tego problemu i dłuższe używanie takiej konsoli może niestety doprowadzić do poważniejszych usterek, a wylewający się z wiekowych kondensatorów żrący elektrolit potrafi bezpowrotnie strawić delikatne miedziane ścieżki na płycie głównej.
Naprawa krok po kroku
Na całe szczęście, po wymianie wadliwych elementów na nowe, konsola znowu generuje krystalicznie czysty i stabilny obraz, wracając do pełnej sprawności. Sama wymiana wymaga podstawowej wiedzy na temat lutowania układów SMD i nie stanowi ogromnego wyzwania dla kogoś, kto potrafi utrzymać lutownicę w dłoni, jednak należy zachować przy tym należytą ostrożność.

Do klasycznego usunięcia starych elementów używa się zazwyczaj dobrego topnika i stacji na gorące powietrze (hot-air). Jednak w społeczności serwisantów (i również w moim osobistym warsztacie) niezwykle często stosuje się inną, pozornie brutalną, lecz bardzo skuteczną metodę – "wykręcanie" kondensatorów. Polega ona na chwyceniu obudowy kondensatora szczypcami lub małymi kombinerkami i zdecydowanym ruchem obrotowym (jak przy odkręcaniu śrubki) oderwaniu go od płyty bez użycia lutownicy.
Choć brzmi to jak proszenie się o kłopoty, w przypadku SNES-a (oraz wielu sprzętów z tamtych lat) technika ta jest zaskakująco bezpieczna dla miedzianych ścieżek na PCB. Wynika to z faktu, że stosowane wówczas lutowie było niezwykle plastyczne i miękkie. Łączenie bardzo łatwo puszcza u samej podstawy, a czasem cienkie nóżki samego kondensatora po prostu zostają w nienaruszonym lucie na płycie (skąd łatwo usunąć je potem grotem i plecionką). Z powodzeniem używam tej metody od dawna i jeszcze nigdy nie uszkodziłem w ten sposób płyty głównej. Co najważniejsze – oszczędza to mnóstwo czasu i frustracji, którą nierzadko wywołuje klasyczne, oporne wylutowywanie utlenionych SMD w gąszczu małych elementów.
Jeśli pod usuniętym kondensatorem zebrał się wylany wyciek, płytę główną należy absolutnie bezwzględnie oczyścić – najlepiej delikatną szczoteczką nasączoną alkoholem izopropylowym (IPA). Następnie można przylutować nowe, markowe kondensatory o takich samych parametrach pojemnościowych, lub zastąpić oryginalne aluminiowe SMD nowocześniejszymi wersjami tantalowymi o znacznie wyższej trwałości. Niezależnie od wybranej metody usuwania, odpowiednio zrewitalizowany Super Famicom odwdzięczy się latami bezawaryjnej pracy.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz (anonimowo)