Gumowe klawisze, które zmieniły wszystko
Dziś, w dobie niesamowicie realistycznej grafiki, trudno wyobrazić sobie, jak wielkie wrażenie potrafiły kiedyś zrobić proste, pikselowe obrazy. Dla mnie wszystko zaczęło się od legendarnego ZX Spectrum 48k – to był pierwszy komputer, jaki kiedykolwiek zobaczyłem na własne oczy. Szczęśliwymi posiadaczami tego cudu techniki byli moi przyjaciele z dzieciństwa, Wiktor i Eliza, którym rodzice kupili ten sprzęt bardzo dawno temu.
To była moja absolutnie pierwsza styczność z mikrokomputerami i pamiętam, że byłem w totalnym szoku. Wcześniej jedyne "cyfrowe" doświadczenia, jakie miałem, opierały się na prostej konsolce typu Pong – dwóch paletkach odbijających kwadratową piłeczkę. To, co zobaczyłem na ekranie u moich przyjaciół, to był skok w nadprzestrzeń. Nawet mimo tego, że graliśmy na małym, czarno-białym telewizorze, oprawa wizualna wydawała mi się niesamowita.

Jetpac, Horace i wielkie marzenia
Z wypiekami na twarzy spędzaliśmy długie godziny, grając w takie klasyki jak Jetpac czy Hungry Horace. Każda minuta z tym sprzętem utwierdzała mnie w przekonaniu, że to jest coś zupełnie innego niż wszystko, co znałem do tej pory. Wróciłem do domu będąc pod tak ogromnym wrażeniem, że od razu podjąłem ważną decyzję – zacząłem gorączkowo zbierać pieniądze na własny sprzęt.
Oszczędzanie trwało oczywiście bardzo długo, co w realiach tamtych czasów nie było niczym dziwnym. W końcu jednak nadszedł ten wielki dzień, w którym mój tata przywiózł z Niemiec wymarzoną maszynę. Nie było to co prawda Spectrum, ale równie wspaniały Schneider CPC 464 ze zintegrowanym magnetofonem kasetowym. Mój pierwszy, własny mikrokomputer.
Programowanie z konieczności
Początki z własnym komputerem nie były jednak takie proste i beztroskie, jak mogłoby się wydawać. Aby w cokolwiek zagrać na samym początku, trzeba było sobie tę grę po prostu... napisać. Nie mając wyboru, zmuszony byłem nauczyć się podstaw programowania. Z perspektywy czasu oceniam to jednak jako najlepszą rzecz, jaka mogła mi się przytrafić. To była bardzo dobra droga do tego, aby zrozumieć fundamentalne zasady – jak to wszystko działa "pod maską". Ten wymóg pchnął mnie do ciągłego kształcenia się i obudził pasję, która trwa do dziś.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz (anonimowo)